Strona korzysta z plików cookies, aby lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
OK, nie pokazuj więcej
Serwis podróżniczy

Podróżowanie najlepszą formą nauki języka obcego

Data: 2016-07-21, Państwo: Polska

Londyn - mlodzież na obozie angielskiego

Źródło zdjęcia: preply.com/pl

O tym, że podróże kształcą nie trzeba dziś chyba nikogo przekonywać. Nie chodzi tu o wiedzę czysto encyklopedyczną, lecz o zwykłe poszerzanie horyzontów, dostrzeganie różnic pomiędzy różnymi nacjami i kulturami, osłuchiwanie się z obcym językiem.

Trudne początki – nauka ze słownikiem

Każdy z nas, kto zdecyduje się uczyć języka obcego, powinien zacząć najprostszą metodą. Najpierw należy zdobyć minimum teorii. Choć istniało i istnieje wiele przypadków ludzi, którzy nauczyli się rozumieć i mówić w obcych językach głównie dzięki słuchaniu – jak to ma miejsce w przypadku dzieci z rodzin dwujęzycznych – to człowiek dorosły, świadomie podejmujący się tego wyzwania powinien pochwycić nieco teorii zanim przejdzie do praktyki – identycznie jak przy robieniu prawa jazdy. Warto najpierw oswoić się z wymową konkretnych liter, dyftongów oraz całych słów. Następnie systematycznie trzeba przyswajać sobie kolejne porcje słów. Początkowo nauka suchych fraz ze słownika nie będzie łatwa. Jest to po prostu... nudne – uczyć się czegoś, czego nie ma okazji wykorzystać w praktyce. Wiele szkół językowych tak właśnie rozpoczyna lekcje ze swoimi kursantami, stopniowo wprowadzając ich w coraz głębsze i mroczniejsze odmęty obcego języka... Ale spokojnie – nie ma się czego obawiać. Tak naprawdę im dalej w las w tym przypadku, tym więcej jesteśmy w stanie samodzielnie analizować - podaje portal preply.com

Nauka gramatyki języka obcego jest ważna od samego początku, na równi z nauką słów. Chodzi o to, by nie przyswoić sobie błędnych wyrażeń, które trudno będzie później wyplenić, ale od samego początku posługiwać się prostymi zdaniami, zbudowanymi ze znanych nam prostych słów, ale w odpowiedniej postaci.

Komu w drogę, temu rozmówki do ręki!

Księgarnie językowe oferują nam dziś bardzo szeroki asortyment wszelkich pomocy naukowych, które ułatwią nam wyjazd za granicę i funkcjonowanie w obcym kraju. Znając podstawowe wyrażenie w języku obcym, których nauczyliśmy się podczas nauki w szkole językowej, mamy już bardzo solidną bazę. Jednak nie zawsze zakres słownictwa, które znamy, pokrywa się z tym, co chcielibyśmy uzyskać. Bardzo często znamy spory zasób słów, a nie potrafimy dowiedzieć się jak powiedzieć „przepraszam, którędy dojdę do hotelu?”. W takich sytuacjach najlepiej będzie posiłkować się gotowymi rozmówkami, na przykład dla osób podróżujących lub wyjeżdżających do pracy. Znajdziemy w nich proste sformułowania, podobne jak to powyższe, ale również inne pytania pomocnicze lub zwroty grzecznościowe.

Podczas podróżowania chcąc oswoić się ze znanym nam szczątkowo językiem, warto zabrać rozmówki i słownik do ręki i wyruszyć w miasto – zapytać sprzedawcę na targu o cenę szalika, przechodnia o drogę do centrum, czy oczekującego na autobus o to, czym i jak dojadę w określone miejsce. Tubylcy zwykle są bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów i chętnie poświęcą nam czas, bez niecierpliwienia się z powodu tego, że nie potrafimy zbyt dobrze określić, o co nam chodzi. Podobnie gdy jesteśmy na zakupach lub w hotelu, również pytajmy o wszystko, cokolwiek przyjdzie nam do głowy. Gdy przytrafi się nam sposobność poprowadzenia swobodnej rozmowy z tubylcem – korzystajmy z niej! Przydatne będzie nauczenie się kilku zwrotów, takich jak: „proszę powtórzyć jeszcze raz” lub „przepraszam, mój angielski nie jest zbyt dobry”. Takie sformułowania powodują, że rozmówca od razu widzi, że ma do czynienia z obcokrajowcem, zatem stara się tak dobierać słowa i formułować zdania, by były one możliwie jak najbardziej zrozumiałe dla osoby z niewielkim zasobem słownictwa.

Nauka języka na migi?

Wyobraźmy sobie, jak uczymy dwulatka mówienia. Początkowo nasze próby komunikacji z takim brzdącem polegają głównie na języku migowym. Wskazujemy mu palcem różne przedmioty, głośno i wyraźnie mówiąc ich nazwę lub gestykulując opisujemy czasowniki i przymiotniki. Taka komunikacja werbalno-niewerbalna jest bardzo dobrze rozumiana i przyswajana, dlatego śmiało, warto ją wykorzystywać w nauce języków obcych w praktyce.

Za granicą próby skomunikowania się z obcokrajowcem często przypominają takie gestykulowanie z głośnym i wyraźnym artykułowaniem słów, które są w danym zdaniu najważniejsze. Dzięki temu błyskawicznie zapamiętujemy relację słowo-gest i jesteśmy w stanie ją szybciej zapamiętać.

Podróże czynią mistrza!

Tak naprawdę to nie wkuwanie codziennie ton słówek, ani regularne spotkania z lektorem języka obcego sprawiają, że błyskawicznie uczymy się języka. Najtrudniejsze w jego nauce jest nie tyle zrozumienie gramatyki czy zapamiętanie setek słów. Największy problem sprawi nam zrozumienie mowy potocznej używanej przez obcokrajowców. Używają oni slangów, potocznych określeń, mówią szybko i niewyraźnie. Tak naprawdę potrzeba wielu lat mieszkania za granicą i mnóstwo rozmów w obcym języku, by doskonale wychwytywać sens każdego wypowiadanego słowa.

Zauważmy, że my sami między sobą porozumiewamy się bardzo potocznie, używamy wielu kolokwializmów, skrótów i zdrobnień. W każdym języku występują tego typu niuanse językowe. Stosunkowo łatwo będzie nam za granicą zrozumieć język obcy w urzędach, sklepach czy w innych oficjalnych miejscach. Wynika to stąd, że pracownicy takich placówek posługują się profesjonalnym, oficjalnym językiem i bardzo dbają o estetykę swojej wymowy, by być jak najlepiej zrozumianym nie tylko jako obcokrajowiec, ale przede wszystkim pod względem merytorycznym, by dostarczyć klientowi/petetntowi informacji, których ten potrzebuje.

Wyjazdy do pracy – świetny sposób na szlifowanie języka!

Zagraniczne wyjazdy wielu osobom pozwoliły przyswoić język obcy na takim poziomie, by móc swobodnie funkcjonować za granicą, rozumieć audycje radiowe, czytać gazety. Tak naprawdę to nie liczba poznanych na kursie języka obcego słówek, lecz liczba godzin spędzanych wśród żywego, mówionego języka pozwalają nam go lepiej poznać. Często, gdy nie wiemy w jaki sposób wyrazić jakąś informację, musimy wytężyć swój umysł i poszukać w nim odpowiednio pasujących, znanych nam już i prostych słów, które w różnej konfiguracji pozwolą nam zastąpić bardziej skomplikowane, ale nieznane nam dotąd słowo. Na szczęście mamy w każdym języku sporo synonimów, zaprzeczeń i innych konstrukcji językowych, które pozwolą nam zbudować może nie do końca poprawne zdanie, ale przekazać informację, na której nam zależy.

Kolejna ważna rzecz, jeśli chodzi o praktyczną naukę języka ze słuchania podczas podróży, to samodzielne konstruowanie własnego słowniczka. Przykładowo, zamiast uczyć się słów takich jak nazwy zwierząt po niemiecku, czy setek czasowników, uczymy się tego, co jest nam aktualnie potrzebne. Gdy w rozmowie z kimś bardzo zabraknie nam konkretnego słowa, możemy bądź to wyciągnąć słownik i fizycznie się nim posiłkować, bądź po rozmowie odnaleźć to słowo i przetrenować kilka konstrukcji zdaniowych z nim.

Bardzo wiele osób uczących się języków w ten właśnie sposób tworzy bazę najpotrzebniejszych słów. Chcąc kupić konkretną odmianę ryżu o konkretnej gramaturze w sklepie, musimy poznać słowa „ryż, brązowy, 400 gram”. Chcąc wytłumaczyć komuś, że przyjedziemy o 14:45, nauczymy się odmieniać godziny w obcym języku. Zanim gdziekolwiek wyjdziemy i załatwimy jakąkolwiek sprawę, warto ułożyć sobie własny słowniczek lub wręcz całe pytania, jakie chcemy zadać. Zastanówmy się też, co może odpowiedzieć druga strona i dopasujmy odpowiedzi do tej konkretnej konwersacji. Być może rozmowa potoczy się zupełnie innym torem, jednakże to właśnie takie prowadzenie sztucznych rozmów w naszej głowie jest najlepszym sposobem na przyswajanie wiedzy.

Podróże to skarb!

Podsumowując, podróże sprawiają, że możemy bardzo szybko i skutecznie nauczyć się żywego języka obcego, którego prawdopodobnie byśmy nie poznali w szkole. Dlatego właśnie warto jeździć do krajów, które posługują się językami, jakie próbujemy opanować. Będą to z pewnością lepiej zainwestowane pieniądze niż kursy językowe, które choć potrzebne, to często oferują nam nieco inny zakres materiału do nauczenia, niż jest nam to faktycznie potrzebne. Warto więc zwiedzać, pytać, rozmawiać, tworzyć w głowie scenariusze, bo łatwiej i skuteczniej języka nauczyć się po prostu nie da!