Strona korzysta z plików cookies, aby lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
OK, nie pokazuj więcej
Serwis podróżniczy

Gdynia - miasto z pasji, pracy i morza

Data: 2016-02-18, Państwo: Polska

Nad morzem...

Niczym Afrodyta, Gdynia wyłoniła się z morskiej piany. Dziś rozwijające się miasto, niegdyś wioska rybacka, o której mało kto wiedział, zapatrzony w potęgę Gdańska. Wenda, Kwiatkowski i Haller sprawili, że u boku niezależnego Wolnego Miasta wyrósł obiecujący polski port z prawdziwego zdarzenia. W tym roku świętujemy 90-lecie nadania Gdyni praw miejskich. Historia morzem pisana zaczęła się jednak już wcześniej...

Tu wielu z nas zaczynało swoją przygodę z morskim żeglowaniem. Zatoka Gdańska, gdyńska marina, las masztów i dźwięk olinowania na wietrze pozostają w pamięci, nawet kiedy wypływamy na szersze i cieplejsze wody, decydując się na czarter jachtów gdzieś na południu Europy. Jeszcze sto lat temu nikomu nie przyszłoby do głowy, że stanie tu jeden z bardziej okazałych portów i nowoczesne miasto.

Początki

Wszystko zaczęło się w 1918 roku, kiedy to Polska zaczęła otrzepywać się po odzyskaniu niepodległości. Postawiono wszystko na jedną kartę, nie chcąc dłużej być uzależnionym od morskiego transportu handlowego przez niezależny Polsce Gdańsk. Warunki sprzyjały: oto na mocy Traktatu Wersalskiego Polsce przypadło 140 kilometrów linii brzegowej, sprawiając, że w morzu zaczęto upatrywać "okna na świat" - tego gospodarczego i handlowego. 10 lutego 1920 roku w Pucku miała miejsce uroczystość zaślubin Polski z morzem, kiedy to generał Józef Haller symbolicznie wrzucił pierścień do morza.

To, co działo się później, a przede wszystkim rewolucyjne tempo zmian dziś jest nie do pomyślenia. Decyzja o budowie portu zapadła w ciągu zaledwie kilku miesięcy, błyskawicznie opracowano sposób jego wykonania, ogłoszono przetarg i wybrano wykonawcę, wskazano też źródła finansowania. Machinę zmian uruchomił wiceadmirał Kazimierz Porębski, który zlecił wybór dogodnej dla budowy portu handlowego lokalizacji inżynierowi Tadeuszowi Wendzie. Rozważano Puck, Tczew, Jezioro Żarnowskie czy Hel, doceniono jednak liczne walory terenów między kaszubską osadą Gdynia a wsią Oksywie.

Atutami okazały się prosta linia brzegowa z kluczowym dla handlu naturalnym głębokim podejściem do brzegu, a dzięki osłonięciu od otwartego morza cyplem helskim, także spokojna reda, w której statki mogły znaleźć schronienie. Obszerne płaskie tereny umożliwiały łatwą budowę infrastruktury lądowej i w przyszłości także miasta portowego, a dla połączenia "okna na świat" z resztą kraju istotnym argumentem była bliskość stacji kolejowej. Rola Wendy nie skończyła się - nie tylko wskazał lokalizację portu, ale także zaprojektował go i doglądał realizacji jako naczelnik budowy portu. Prace ruszyły w 1921 roku, rok później dzięki Ustawie o budowie portu przy Gdyni na Pomorzu jako portu użyteczności publicznej zintensyfikowano działania po to, by do 1923 roku powstał prowizoryczny port - otwarto Tymczasowy Port Wojenny i Schronisko dla Rybaków. Wtedy też do gdyńskiego portu, będącego właściwie tylko drewnianym pomostem, wpłynął pierwszy obcy statek - francuski parowiec "Kentucky".

Rozwój

W kolejnych latach port rozbudowywano po to, by stał się największym portem na całym Morzu Bałtyckim. Pałeczkę przejął wtedy Eugeniusz Kwiatkowski i tchnął ducha w spowolnioną budowę. Co więcej, objąwszy stanowisko ministra przemysłu i handlu, dbał o odpowiednie finansowanie inwestycji. Rozwój widoczny był na każdym kroku - potrzeba rąk do pracy  przy budowie ograniczyła bezrobocie, ludzie upatrywali w tworzącym się mieście szansy na nowe życie przyjeżdżając tu z całymi rodzinami za pracą i miejscem do osiedlenia się. Sytuacja gospodarczo-handlowa dawała nowe szanse gdyńskiemu portowi - możliwy był przeładunek towarów o masie dziewięciu milionów ton rocznie, co pozwoliło na zdobycie nowych rynków i przez to ugruntowanie swej pozycji na arenie międzynarodowej. Gdynia jako miasto wyrastała niejako w cieniu portu. Kwiatkowski utrzymywał, że powstanie ono samoistnie, w miarę rozwoju infrastruktury morskiej. Dokładnie 90 lat temu, 4 marca Gdynia uzyskała prawa miejskie i liczyła 12 000 mieszkańców. "Ziemia obiecana" nad Bałtykiem wciąż przyciągała bezrobotnych z całego kraju, liczących na poprawę swej sytuacji. Choć oczywiście liczba miejsc pracy była ograniczona, polskiemu społeczeństwu kojarzyła się z sukcesem i tuż przed drugą wojną światową zamieszkiwało ją już 10 razy więcej ludzi.

Dziś Gdynia liczy około 250 tysięcy mieszkańców. Z małej rybackiej wioski powstało nowoczesne miasto z wyraźnymi wpływami modernistycznymi, nawiązującymi w architekturze do opływowych kształtów statków. Rozwój Gdyni sprawia, że nie tylko jest obiecujące dla młodych, poszukujących pracy ludzi, ale przede wszystkim jest miastem, w którym dobrze się mieszka, rozwija i bawi. Gdynia - zupełnie odmienna od Gdańska - przyciąga turystów z kraju i zagranicy, będąc jednocześnie świetną bazą wypadową dla spragnionych morskich przygód, na pokładzie jachtów, katamaranów czy wycieczkowców. Eugeniusz Kwiatkowski byłby dumny, widząc jak wciąż prężnie rozwija się miasto z morza i marzeń.

Ciekawym bardziej nowoczesnego ujęcia historii Gdyni zapraszamy do obejrzenia polskiego filmu sprzed kilku lat - "Miasto z morza".